Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Login/Adres e-mail:
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 264
» Najnowszy użytkownik: Sirius Sam
» Wątków na forum: 254
» Postów na forum: 2,182

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 27 użytkowników online.
» 16 Użytkownik(ów) | 11 Gość(i)
Cygan, GrimReaper, Victorius33, Smithu, Qarder, Emanuel, musztardowy, Belzebubby, Bozydar007, Morghar, Murgraht, pokrzywa, zurex, Rykos, Ing

Ostatnie wątki
Ambitne Przywitanie
Forum: Przywitaj się!
Ostatni post: marcel o
1 godz. temu
» Odpowiedzi: 6
» Wyświetleń: 92
Świątynna Biblioteka
Forum: Kaplica Innosa
Ostatni post: marcel o
1 godz. temu
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 93
Kulturalna Karczma
Forum: Dyskusje
Ostatni post: musztardowy
1 godz. temu
» Odpowiedzi: 94
» Wyświetleń: 1,825
Muzyka
Forum: Dyskusje
Ostatni post: Murgraht
2 godz. temu
» Odpowiedzi: 71
» Wyświetleń: 1,286
Jakieś sesje
Forum: Gothic
Ostatni post: marcel o
7 godz. temu
» Odpowiedzi: 29
» Wyświetleń: 1,095
Nabór!
Forum: Stary Obóz
Ostatni post: Radomir
17-01-2018 19:51
» Odpowiedzi: 12
» Wyświetleń: 1,630
Granie na czekanie.
Forum: Gry komputerowe
Ostatni post: Marcelx2x
17-01-2018 11:19
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 239
Zmiany w ekipie projektu
Forum: Ogłoszenia
Ostatni post: Lazar
16-01-2018 16:42
» Odpowiedzi: 8
» Wyświetleń: 1,415
Nabór na Magów Wody
Forum: Archiwum
Ostatni post: Arses
15-01-2018 18:49
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 411
Pochwal się swoimi screen...
Forum: Gry komputerowe
Ostatni post: Sabor
15-01-2018 18:33
» Odpowiedzi: 49
» Wyświetleń: 2,967

 
  Świątynna Biblioteka
Napisane przez: Murgraht - 3 godz. temu - Forum: Kaplica Innosa - Odpowiedzi (1)

[Obrazek: zNKU5rs.png]
[Obrazek: c6TeTRW.png]

 Zaprawdę ciężko szukać miejsca bardziej plugawego niż Górnicza Dolina na wyspie Khorinis. Miejsca w którym przemoc, gwałt i bluźnierstwo zbierają tak obfite żniwa. Miejsca gdzie wszelakie normy moralne przestają obowiązywać, a człowieka weń zamieszkującego próżno odróżnić o bestii która napada na bezbronnych podróżników na szlaku. A jednak boskim zrządzeniem w tym miejscu właśnie wzniesiono przybytek Innosa. 

 W czasach dawnych, na długo przed powstaniem Bariery, Świątynia Ognia swoim majestatem oświetlała umysły mieszkańców doliny, tak jak latarnia rozświetla mroki nocy. Było to miejsce szanowane zarówno przez mieszkańców jak i podróżników z najdalszych stron królestwa. Monastyr przez lata gromadził wiedzę w swoim wnętrzu, którą wybrańcy Pana Ognia dzielili się z maluczkimi. Wiedza ta obejmowała wiele gałęzi nauki oraz filozofii, dzięki czemu każdy poszukiwacz mógł liczyć na pomoc w trapiącej go sprawie. To właśnie tutaj również zgromadzili się najpotężniejsi magowie tego królestwa na rozkaz Jego Wysokości Króla Rhobara II, by przygotować się do wielkiego zadania jakie zostało im przydzielone. Niestety plan się nie powiódł i wkrótce nawet te święte mury były świadkami straszliwych wydarzeń, jakie miały miejsce podczas buntu skazańców trzy lata temu. To właśnie wtedy horda więźniów wymordowała bestialsko niemalże wszystkich Magów Ognia, barwiąc ściany przybytku krwią bezbronnych. Nawet dzisiaj wprawne oko może zauważyć ślady na murach jakie zostawili wtedy po sobie wtedy ci barbarzyńcy. 





[Obrazek: fYmIrPY.png] 
[Obrazek: c6TeTRW.png]

 Lata jednak mijają. Ci którzy nie potrafili się przystosować do nowej rzeczywistości szybko zginęli. Współpraca z mordercami i gwałcicielami to teraz jedyny sposób na to by Zakon Ognia przetrwał w tej przeklętej krainie. To wszystko zostało uczynione po to by bronić bezcennej wiedzy która zalega w tych murach, a którą żaden z skazańców nie jest w stanie objąć swoim wąskim rozumem. Te dzieła przetrwały I i II wojnę z Orkami, powstanie Bariery oraz bunt skazańców i trwać będą na długo po naszej śmierci. Albowiem wiedza to największa potęga i dar jaki człowiek otrzymał od Bogów. Ale widzę że nie możesz się doczekać by sprawdzić nasze zapasy, zerknij proszę okiem: 

~Bestiariusz~ O faunie Górniczej Doliny

~Daemonibus Inita Vultus~ O bytach demonicznych 
[Obrazek: c6TeTRW.png]
OOC
 Dział ten jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla magów oraz osób które są upoważnione do korzystania z świątynnej biblioteki. Propozycje do pozycji w bibliotece proszę wysyłać do mnie na PW.  Księgę może napisać każdy, jeśli będzie wystarczająco dobra znajdzie się tutaj. Nie widzę problemu w tym by osoby z naprawdę dobrymi pomysłami nie mogły spróbować swoich sił. Księgi oraz zwoje traktować będą tutaj o wszystkich dziedzinach nauki, filozofii oraz magii. Spis ksiąg będzie systematycznie uzupełniany za sprawą pojawiania się coraz to nowszych tworów, lub zniknięciem starszych.   


  Granie na czekanie.
Napisane przez: Durel - 16-01-2018 19:49 - Forum: Gry komputerowe - Odpowiedzi (2)

Witam Serdecznie Szanownych Towarzyszy!


Wraz z Marcelx2x wpadliśmy na pomysł założenia tematu, w którym ludzie, mogli by w dość łatwy i przyjemny sposób znaleźć sobie towarzysza do swojej ukochanej gierki!
Cały pomysł polega na tym, iż na specjalnym serwerze discorda, (zaproszenie https://discord.gg/d9bAshR) jak i pod tym postem, wypisywani będą wszyscy ludzie, którzy są chętni zagrać w dany tytuł. Dzięki temu podejściu, łatwo będzie można znaleźć spis wszystkich graczy danej produkcji, a co za tym idzie, będzie wygodniej znaleźć nowych kompanów do spędzania ponurych zimowych/ wiosennych czy sam Beliar wie jakich wieczorów w oczekiwaniu - na serwer, na sprawdzian, czy może po prostu chcąc zabić czas wolny w jakimś gronie.

Dodatkowo, wpadłem na pomysł aby organizować co jakiś czas (Przy pomocy rzecz jasna osób trzecich) zawody w danych produkcjach! Aby takie zawody się odbyły, przy danej produkcji musiało by się zebrać odpowiednio duże grono graczy, aby takie zawody miały sens. Następnie wiadomo - losowania, przechodzenie do kolejnych to etapów aż do finału którego to mistrz - zostanie wyróżniony w tym poście, oraz będzie posiadał wszelką chwałę aż do następnych zawodów!

Oczywiście, na razie lista gier jest krótka i pusta, ale zgłaszając się do mnie lub do Marcela (przez forum lub discorda) można poprosić o dodanie na listę w poszczególnych grach oraz o dodawanie do listy nowych gier, aby żaden ciekawy tytuł, nie został pominięty.



Gry w których aktualnie można znaleźć towarzyszy? Proszę bardzo! O to lista(Która mam nadzieję z czasem będzie stawała się coraz dłuższa Wink ):

(Przepraszamy z góry za burdel, niestety spoilery nie działają jak powinny)


I. Strategie:

1. Heroes of Might and Magic 3 (Z lub bez dodatku "Horn of the Abyss) :
-Durel Durel#8765
- Zimon Zimon#2082
- Murgraht Murgraht#9529
- GrimReaper GrimReaper#9088 (Tylko podstawka)
- Death Sandro Darth Sandro#4633

2. Heroes of Might and Magic 5 (Z lub bez dodatków) :
- Durel Durel#8765
- J-DoG J-Dog#9162
- Murgraht Murgraht#9529
- GrimReaper GrimReaper#9088
- jonasny jonasny#0797

3. 0 A.D. :
- Durel #Durel8765
- tt tt#1820

4. Lord of The Ring - Battle for the Middle Earth 2 Rise of the Witch King (Z lub bez dodatku Edain Mod) :
- Durel Durel#8765
- Marcelx2x Noworoczny Marcel#9223

5. Supreme Commander 2 :
- Durel Durel#8765

6. Twierdza Krzyżowiec :
- Durel Durel#8765
- J-DoG J-Dog#9162 
- Lazar Lazar#6222
- GrimReaper GrimReaper#9088

7. Warcraft III :
- Durel Durel#8765
- Zimon Zimon#2082
- jonasny jonasny#0797

8. Medieval 2 Total War (w tym mody The Elder Scrolls/Third Age) :
- Marcelx2x Noworoczny Marcel#9223
- jonasny jonasny#0797

9. Warhammer 40k : Dawn of War (w tym dodatki Winter Assault/Dark Crusade/Soulstorm/Bądź Soulstorm z modem UA) :
- Marcelx2x Noworoczny Marcel#9223

10. Tzar :
- Lazar Lazar#6222

11. Rise of Legends :
- Marcelx2x Noworoczny Marcel#9223
- Durel Durel#8765
- GrimReaper GrimReaper#9088

12. Rise of Nations Extended Edition :
- Marcelx2x Noworoczny Marcel#9223

13. Civilization 5 :
- Lazar Lazar#6222

14. Orginal War :

15. Battle Realms :
-Marcelx2x Noworoczny Marcel#9223
- Lazar Lazar#6222
- Durel Durel#8765


16. Heroes & Generals :
- Angel Angel#2850
- GrimReapr GrimReaper#9088

17. Crusader Kings 2 :
- RoD RoDz#6505



II. Survivale:

1. Rust :
- Durel Durel#8765

2. Hurtworld :
- Durel Durel#8765

3. ARK: Survival Evolved :
- Durel Durel#8765

4. Don't Starve Together :
- Durel Durel#8765

5. 7Days to Die :
- Durel #Durel8765


III. MMO:

1. Nostale :

2. Metin (Wraz z prywatnymi serwerami) :
- J-DoG J-Dog#9162

3. 4Story :

4. World of Warcraft :

5. Guild Wars 2 :

- Angel Angel#2850
- Hafgrim Hafgrim#5591

6. Neverwinter :
- Angel Angel#2850

7. The Elder Scrolls Online :
- RoD RoDz#6505


IV. MOBA:

1. LOL :
- Smithu Smithu#8073
- tt tt#1820
2. SMITE :
- Angel Angel#2850
- Chill  Chill#6855


V. FPS:

1. Warface :
- DualFist DualFist#8710

2. CS:GO :

3. CS:1.6 :
- Wolfer Wolfer (Raivos)#8733

4. Battlefield: Bad Company 2 :
- Wolfer Wolfer (Raivos)#8733

VI. Pozostałe:

1. Dying Light :
- Durel Durel#8765

2. Garry's Mod :
- J-DoG J-Dog#9162

3. Chivalry Medieval Warfare :
- Lazar Lazar#6222

4. Mount & Blade Warband (normalny bądź z modem Full Invasion 2) :
GrimReaper GrimReaper#9088


I PROŚBY O DODANIE DO GIER PROSZĘ PISAĆ NA PW NA FORUM LUB DISCORDZIE - W INNYM WYPADKU PO PROSTU BĘDZIE CHOLERNIE CIĘŻKO SIĘ POŁAPAĆ, DZIĘKUJĘ! :D


  Ambitne Przywitanie
Napisane przez: Vesenir - 15-01-2018 22:44 - Forum: Przywitaj się! - Odpowiedzi (6)

Witam.


  Czołem.
Napisane przez: Gehod - 15-01-2018 11:13 - Forum: Przywitaj się! - Odpowiedzi (1)

Kłaniam się.


  Bednarz
Napisane przez: Jacket - 13-01-2018 19:36 - Forum: Projekty IC - Odpowiedzi (1)

IC:

-Nowe zamówienie. Odparł czeladnik po czym podał staremu Jacketowi pergamin z listą rzeczy do zrobienia.
-Dobrze, drewno mamy w magazynie. Jak już przyniesiesz kilka kloców to zajrzyj do Harima i zapytaj się czy ma tuzin metalowych obręczy.

Jak powiedział, tak szybko czeladnik opuścił pracownie i godzinę później w warsztacie wszystko czego potrzebował Jacket, było już na miejscu. Razem z czeladnikiem zaczęli ciąć drewniane klepki a gdy już kończyli składać beczki, nakładali na nie metalowe obręcze - taśmę bednarską. Czeladnik po kilku godzinach opuścił pracę. Jacket zapalając świecę i zakładając okulary przetarł spoconą twarz i począł małą piłą robić otwory na pipę.

-Mam nadzieję, że karczmarz częściej będzie korzystał z naszych usług. Powiedział pod nosem stary Jacket i trąc szmatą gotowe beczki uśmiechnął się pod nosem

OOC:

Chciałbym złożyć podanie na obozowego bednarza. Czyli osobę zajmującą się konstrukcją drewnianych pojemników ( beczek, kadzi itp.). Dzięki wytwarzaniu owych pojemników obóz miałby swobodną możliwość magazynowania żywności oraz innych cennych rzeczy. Z góry pozdrawiam.


  hejka
Napisane przez: Septimus - 12-01-2018 19:27 - Forum: Przywitaj się! - Odpowiedzi (12)

Cześć, może ktoś mnie pamięta :^)


  6. Gamemasterzy
Napisane przez: Administracja - 12-01-2018 18:10 - Forum: Ogłoszenia - Brak odpowiedzi

[Obrazek: RXTK937.png]


Narracja jest ważnym elementem każdej gry Role Play. Podczas swojej przygody spotkamy graczy pełniących funkcję Mistrzów. Kim oni są? Mistrzowie Gry mają pełną kontrolę nad światem, który nas otacza. Mistrz może być narratorem, który prowadzi nas przez konkretny scenariusz i podejmuje decyzje w kwestii konsekwencji aktualnych działań postaci. Mistrz Gry jest również sędzią, który rozsądza konflikty i spory, czy rozpatruje skargi. Niezależnie od sytuacji w której się znajdziesz, a na planie pojawi się Mistrz Gry (czy też narrator) należy bezdyskusyjnie dostosować się do poleceń, czy sposobu narracji jaki podejmie Mistrz. Gdy postać biegnie przez nieprzyjazny teren, może pojawić się Mistrz, który (używając do tego komend narracji) uzna, że Twoja postać potknęła się na wystającym kamieniu i przewróciła - gracz prowadzący wspomnianą postać musi podporządkować się narracji. W przypadkach szczególnych Mistrz Gry może również zadecydować dalszym życiu, bądź śmierci postaci gracza, która znalazła się "na granicy". Po odegranej akcji, w razie wątpliwości i zażaleń każdy gracz może napisać odwołanie w odpowiednim dziale na forum w myśl zasady, iż nie ma ludzi nieomylnych. 

"Mistrz gry tworzy dla graczy przygody oraz ma pełną kontrolę nad światem; kontroluje wszystkie wydarzenia zewnętrzne oraz postacie nie sterowane przez graczy. Jedynie mistrz gry dysponuje pełną wiedzą na temat świata i scenariusza gry. Opisuje on innym uczestnikom zabawy to, co widzą ich postacie, oraz określa reakcję otoczenia na ich zachowanie (np. co się stanie jeśli jeden z graczy zechce otworzyć drzwi). Ma też decydujący głos przy interpretacji reguł danego systemu. Jedyną rzeczą, która nie podlega bezpośredniej kontroli przez mistrza gry, są poczynania graczy. Ich decyzje dotyczące zachowania postaci, które odgrywają, oraz poczynań i środków jakie przedsięwezmą, by osiągnąć cel. Co ważne, mistrz gry nie jest przeciwnikiem graczy, choć jego zadania obejmują stawianie wyzwań na drodze ich postaci.

Do głównych zadań mistrza gry należy:
  • narracja; przedstawienie świata graczom
  • odgrywanie roli bohaterów niezależnych
  • orzekanie o skutkach działań bohaterów graczy." - Wikipedia

* * *

Witajcie. Nadszedł czas ogłosić nabór na gamemasterów dla osób zainteresowanych. Kim jest gamemaster, mistrz gry, wie chyba każdy i nie trzeba tego tłumaczyć. Czego wymagamy od kandydatów?
Przede wszystkim kultury, wszechstronności, kreatywności, cierpliwości i obycia z funkcją, którą ma zamiar objąć. Ważną kwestią jest też moralność i sprawiedliwość w wydawaniu osądów i podejmowaniu decyzji, które dotyczą zwykłych graczy. Osoba aplikująca powinna wiedzieć w czym czuje się dobra, czym chciałaby się zająć jako mistrz gry, potrzebujemy zdecydowanych, opanowanych, dojrzałych emocjonalnie, konkretnych i zaangażowanych osób, które mogą poświęcić minimum kilka godzin tygodniowo na serwer. Mistrzowie powinni również być w stanie zorganizować się samodzielnie by odciążyć administrację, zamiast dodawać jej kolejnych obowiązków. Powinny to być również osoby dyspozycyjne, chętne do pomocy i wkładu własnego w rozwój projektu, nie potrzebujemy ludzi pasywnych, przyglądających się z boku - potrzebujemy ludzi energicznych, pełnych nowych pomysłów, chęci i zapału.
Jeżeli zdecydujesz się wysłać podanie, w akapicie poświęconym temu, co chciałbyś robić nie pisz "organizować proste akcje kopaczom, np. wyprawa do kopalni, remont chaty, murów etc". By organizować tego typu rozgrywkę nie potrzeba rangi mistrza gry. Na pierwszym miejscu przyjmować będziemy osoby z wizją, wnoszące odrobinę świeżości na serwer, osoby potrafiące wykorzystać wszystkie możliwości serwera by jak najlepiej i jak najciekawiej zorganizować grę innym, ale też nadzorować ją jako arbiter. Poniżej wypunktuję informacje, które powinny być zawarte w podaniach:

  • Kilka słów o sobie oraz swojej przygodzie z Role Play.
  • Czy grałeś wcześniej na serwerach Role Play? Jeżeli tak to na jakich.
  • Czy posiadasz doświadczenie wyniesione z grona innych ekip administracji?
  • Zaprezentuj swoje mocne i słabe strony.
  • Czym chciałbyś zająć się jako Mistrz Gry.
  • Na ile oceniasz swoją znajomość lore Gothic?
  • Napisz prosty quest wraz ze storyline, opisz jego organizację, przewidywane rozwiązania, oraz background story.
  • Co nowego jesteś w stanie wnieść w życie projektu?




SUPPORT

Poszukujemy również osób chętnych objąć stanowiska supportu. Jak sama nazwa wskazuje, supporter jest wsparciem dla ekipy serwera oraz całego projektu. Osoby aspirujące na to stanowisko powinny posiadać konkretne umiejętności mogące dopomóc w rozwoju forum oraz serwera, są to między innymi: tworzenie grafiki, modelowanie 3d, tworzenie tekstur, składanie addona, programowanie, edycja stylu forum. Zapraszamy wszystkich chętnych do pomocy by składali swoje podania. Wierzymy, że wspólnymi siłami możemy stworzyć projekt grywalny, ciekawy i przyjemny!

Jakie informacje powinno zawierać podanie o rangę supportu?
  • Kilka słów o sobie.
  • Czy posiadasz doświadczenie wyniesione z grona innych ekip administracji?
  • Czym chciałbyś zająć się jako supporter?
  • Czy jesteś osobą dyspozycyjną?




Prosimy o składanie przemyślanych i zdecydowanych podań, czekamy na nie maksymalnie do końca stycznia. Podania należy wysyłać przez prywatną wiadomość do jednego z administratorów.


  Sztuka kowalstwa
Napisane przez: Smithu - 10-01-2018 20:43 - Forum: Poradniki - Odpowiedzi (6)

1. Wprowadzenie & wyposażenie
Zacznijmy może od samego początku, czyli czym jest kowalstwo - to nic innego jak rzemiosło wykonywane przez kowala, przy użyciu odpowiednich narzędzi takich jak młotek czy kleszcze. Polega na kształtowaniu metali na gorąco, po ogrzaniu ich do temperatury mięknięcia.

Budowa kuźni wymaga wiedzy na ten temat, którą posiadają kowale, mistrzowie cechów itp. Miejsce pracy kowala powinno być odpowiednie do niego dopasowane oraz odizolowane od jakichkolwiek warunków atmosferycznych w postaci wiatru, czy deszczu.

Wyposażenie kuźni:

  • kowadło to duży blok twardego żelaza czy stali, specjalnie ukształtowany, na którym kładzie się metal poddawany obróbce. Zwykle zajmuje centralne miejsce w kuźni;
  • piec umożliwia ogrzanie metalu do temperatury, która umożliwia łatwiejszą obróbkę (zazwyczaj osiąga temp. 1300 stopni Celsjusza);
  • młotek służy do nadawania kształtu metalowi. Zwykle jest ich kilka, różnią się one wielkością i ciężarem;
  • kleszcze służą do chwytania rozgrzanego metalu, oraz przytrzymywania go na kowadle w czasie obróbki młotkiem;
  • beczka z wodą służąca do ostudzenia uformowanego metalu;
  • kamień szlifierski wykorzystywany jest do ostrzenia broni.
  • Ponadto kowal powinien posiadać na sobie specjalny fartuch i rękawice, służące do ochrony ciała. Pamiętajcie, że nawet najlepszym kowalom zdarzają się wypadki przy pracy.
2. Typy broni wytwarzanej przez kowala
  • Miecze to bronie białe, służące do zadawania cięć. Stanowią podstawową broń ręczną wojowników.
  • Bronie obuchowe przeznaczone są do zadawania ciosów lub cięć miażdżonych. Zazwyczaj mają postać metalowego żeleźca lub głowicy na drewnianym trzonie, bądź krótkim drzewcu. Przykładem takiej broni jest, chociażby żelazna pałka, czy ćwiekowana maczuga.
  • Topory, czyli najstarsza możliwa broń, preferuje ją niewielu wojowników - najczęściej pochodzących z mroźnego Nordmaru.
3. Budowa broni
Kowale muszą wiedzieć, z czego składa się wykonywana przez nich broń. Głównymi elementami miecza są głowica, rękojeść, jelec oraz głownia. Te elementy można podzielić jeszcze bardziej szczegółowo, ale my skupimy się na wcześniej wymienionych.
  • głowica, czyli końcowy fragment miecza, najczęściej występujący w formie ciężkiej kuli. Głowica ma na celu dociążenie miecza przy rękojeści, powodując jego lepsze wyważenie.
  • rękojeść to nic innego jak fragment, za który trzymamy naszą broń. Zazwyczaj dopasowuje się ją do dłoni walczącego, bądź specjalnie przedłuża. Tak, aby walczący mógł złapać swobodnie oburącz za miecz. Istnieje jeszcze możliwość przedłużenia rękojeści na głowicy. Stosuje się to w mieczach półtora-ręcznych, gdzie można w miarę pewnie złapać oburącz za miecz.
  • jelec zwany także gardą, to poprzeczny do całej broni fragment, który ma na celu ochronę dłoni walczącego przed ześlizgnięciem się dłoni z rękojeści na głownię i do blokowania ciosów przeciwnika.
  • głownia jest to nic innego jak najdłuższy fragment miecza służący do zadawania i odparowywania ciosów. Wydłużona płaska część, prosta lub lekko zakrzywiona, najczęściej metalowa, której jedna lub obie krawędzie są ostre.
A tutaj obrazeczek dla ciekawskich, czyli wszystkie elementy miecza.
4. Pomysł
Przed tworzeniem miecza musimy mieć wizję tego, co zamierzamy stworzyć, zadecydować jak ukształtujemy metal. Nie można po prostu uderzać młotem nagrzany pręt na kowadle, myśląc, że w ten sposób wykujemy dobry miecz. Początkujący kowal powinien przygotować sobie rysunek tego, co zamierza stworzyć, aby mieć stały podgląd. Doświadczony raczej przy prostych tworach tego nie potrzebuje. W przypadku odlewania metali wystarczy przygotować jedynie odpowiednie formy. W zależności, czy to będą groty do strzał, ostrza czy cokolwiek innego.

5. Materiały i przygotowanie
Musimy rozpalić ogień w piecu i spowodować by temperatura w nim wynosiła ok. 1300 stopni Celsjusza. Jeżeli mamy gotowy rozgrzany piec (taki jak w gothic) wystarczy co jakiś czas dodawać węgiel i nogą naciskać na miech, kiedy będziemy rozgrzewać metal. Sprawa komplikuje się jednak gdy takowego pieca nie mamy, a przecież w ognisku nie rozgrzejemy metalu do temperatury, chociażby bladej czerwieni, a metale najlepiej kuć, gdy są rozgrzane do koloru białego, ew. jaskrawożółtego.

Załóżmy, że każdy szanujący się kowal posiada różne formy, sztabki oraz potrzebne nam narzędzia, w które powinna być wyposażona każda kuźnia. Odlewanie to nic trudnego. Przygotowujemy naczynie, czekamy, aż metal uzyska formę płynną i wypełniamy formę. Gdy ostygnie, rozłamujemy formę i voila, skończyliśmy naszą pracę. Jeżeli zaś skupiamy się na kuciu, musimy zamienić sztabki na coś bardziej plastycznego. Aby to zrobić, należy rozpalić, rozklepać i rozciąć, formując z nich pręty. Posiadając już dany materiał, możemy wziąć się za prawdziwą obróbkę metalu. Natomiast płatnerz, zamiast rozciąć sztabki na pręty, rozcina je na płaty. Jedna sztabka wystarcza na większy płat. Łatwo więc można oszacować ile sztabek potrzeba na wykucie określonej zbroi.

Poza tym do stworzenia prostego miecza potrzebować będziemy jakiegoś rodzaju skóry na rękojeść.

W grze raczej tego nie odczujemy, aczkolwiek przypomnę, że praca z metalem jest stratna. W zależności od danej czynności tracimy do 25 procent materiału przy przekuwaniu sztab i ich dalszej obróbce.

Prócz wymienionych wyżej rzeczy wprawny kowal powinien posiadać pomocnika. Jednej osobie cholernie ciężko jest wykonywać wszystkie czynności, nie wspominając już, że dobry kowal ma dużo zamówień. Moim zdaniem każdy kowal w grze powinien posiadać parobka, który w przyszłości mogliby zostać kolejnymi mistrzami kowalstwa.

6. Obróbka materiału
Na początku warto jeszcze wspomnieć, że kowal kuje tylko i wyłącznie podczas dnia, nie w nocy, nie wieczorem. Lecimy dalej - zimna stal czeka już na kowadle. Należy ją rozgrzać, czym powinien zająć się parobek. Po kilkunastu-kilkudziesięciu minutach oceniamy barwę stali, która powinna mieć plastyczny kolor - jasny żółty. Gdy już stal posiada odpowiedni kolor, wyciągamy ją szczypcami i lecimy szybko kuć go na kowadło - kształtując go do wybranego projektu. Pręt powinien leżeć równo na kowadle, pomóc może nam w tym parobek. Czynność tą należy powtarzać, bo stal traci swoją temperaturę. Gdy kolor zmienia się np. na jasnoczerwony należy wrzucić stal ponownie do pieca. Obniżona temperatura stali sprawia, że trudniej nam kuć. Powtarzamy to do momentu osiągnięcia odpowiedniej długości, kształtu itp. Przyszłą głowicę zostawiamy najlepiej w piecu.

Teraz bierzemy się za rękojeść. Jelec i głownia są zazwyczaj wykonane ze stali, chociaż niekiedy mogą być zrobione z rogów czy kości. Trzon zaś wykonywany jest z twardych gatunków drewna. Aby to zrobić, należy mieć dwa kawałki drewna i dłutem wyskrobać w nich rowek, dla trzpienia miecza. Po sklejeniu owijamy skórę i zszywamy ją. Głowicę najlepiej złożyć po zrobieniu rękojeści.

Mamy za sobą połowę roboty, miecz należy wykończyć, naostrzyć, wyważyć oraz zahartować.

7. Czynności wspomniane powyżej
  • Hartowanie jest to czynność polegająca na nadaniu broni wysokiej twardości. Wydawać by się mogło, że to dość oczywiste - wrzucić rozgrzaną stal do wody, jednakże tak nie jest. Aby metal zahartował się poprawnie, musi osiągnąć odpowiednią temperaturę - głęboki pomarańcz. Zanurzamy stal bardzo szybko pod odpowiednim kątem w wodzie/oleju i czekamy, aż całkowicie ostygnie.
  • Szlifowanie, czyli ocieranie boków przy pomocy koła szlifierskiego. Tą czynność zazwyczaj wykonuje parobek. Bierze się zahartowaną już stal i kręcąc kołem, szlifuje ranty głowni, obustronnie o ostrze. Robi się tak na całej długości głowni.
  • Wykończenie i wyważenie teraz łączymy wszystkie elementy w całość, czyli rękojeść i głownię. Rękojeść trzeba jeszcze wyważyć. Aby to zrobić można bawić się ciężkością głowicy, lecz wtedy miecz przybiera na wadzę, co ma duże znaczenie dla walczącego. Doświadczony kowal wykonuje bruzdy, czyli wcięcia na środku głowicy, które zmniejszają jej masę, ale nie zmniejszają wytrzymałości. Po osiągnięciu wyważenia broń jest ostatecznie ostrzona i polerowana.
Można jeszcze dużo rzeczy ozdobnych wykonywać na mieczu, ale też wytwarzać w całkiem inny sposób dla przykładu, zamiast skuwać pręty stali, można zastosować metodę 'zawijania'. Zamiast polerowania, piaskowanie itp. Pozłacanie mieczy - w tym celu wykuć trzeba małe rowki i wlać w nie płynne złoto(chociaż to też trochę naciągane). Tak jak mówię możliwości jest multum, to jak je wykorzystasz kowalu to już twoja sprawa!


  Higill
Napisane przez: Cornel - 10-01-2018 16:51 - Forum: Biografie - Odpowiedzi (13)

[Obrazek: VfwBWL4.jpg]
Nazywam się Higill, jestem synem rzemieślnika-myśliwego oraz poniekąd łuczarza, wychowywałem się w dzielnicy rzemieślniczej, to chyba zrozumiałe, iż żyło tu dość sporo mistrzów danego cechu, kowalstwa, alchemii czy zakłady krawieckie. W tym nasz warsztat, którego ojciec był drugim właścicielem, zaraz po dziadku, który rozpoczął pokolenie myśliwych w naszej rodzinie. Mój ojciec zawsze, chciałbym był taki jak on, wzór do naśladowania. Szanowany mistrz i wyśmienity łowca, lecz nie było to możliwe, gdyż jego obowiązki nie pozwalały na spędzanie czasu z synami, tak miałem dwóch braci, ale to nie istotne byli oni kompletnie inni niż ja. Od czasu do czasu stary wpadał do domu, by następnie ruszyć w dalszą podróż po zakątkach Khoriniss, nie miałem rodziców. Moja matka pracowała całe dnie w górnym mieście jako służka. Prała, gotowała, sprzątała za jakieś marne pieniądze. Nawet tam nie płacili za dużo, chociaż matka pracowała całe dnie i wracała po nocy, by przygotować się do snu i ponownie wrócić na cały dzień do górnego miasta. Jako iż moi rodzice nigdy nie byli w domu, musiałem się nim zajmować z braćmi. Oni wykonywali polecenia, lecz ja bawiłem się w najlepsze. Zakumplowałem się z paroma dzieciakami z portu, oni to byli skurczybyki. Raz kazali, mi popatrzeć jak okradają starą Fenie, handlarkę w porcie niedaleko karczmy, głównie sprzedawała jedzenie, gdy tylko nie patrzyła; wychylali się zza rogu i brali do łapy kilkanaście jabłek i spierniczali gdzie mak zasiał. Podobało mi się to w końcu z biegiem czasu, gdy stawaliśmy się; starsi zaczęliśmy popełniać większe wybryki, czasami ktoś dostał w nos albo coś wypadło mu z sakiewki. Były dwie dzielnice w porcie, wschodnia i zachodnia, ja należałem do tej zachodniej. Trochę to śmieszne, lecz robiliśmy "walki dzielnic", umawialiśmy się o danej porze w dane miejsce i po prostu napieprzaliśmy się, dopóki ostatnia osoba nie padnie na glebę, taaa... Zawsze spuszczali nam łomot, lecz to się zmieniło, gdy dorośliśmy. Jako iż jeden z naszych miał ojca handlarza, ten czasami zabierał mu po jednej lub dwóch sztuk oręża. Dostawili go tylko ci najsilniejsi i najlepsi, a zachodnia grupa? dalej korzystała z jakichś patyków czy pałek... Pamiętam jak nasz człowiek,,przez przypadek'' zasiekał jednego od nich, ale była afera. Nie dość, że straż miała dowody że to na pewno on to w dodatku paru z nich postanowiło obić buźki naszym, jak to się skończyło? kilku z nich zostało wtrąconych do lochów na kilka dni by odsiedzieć swoje. Gość, który to zrobił, dawno nie żyje. Wylądował na stryczku, nawet nie chcieli go wysłać do kolonii po prostu go zabili, po tych rzeczach postanowiłem się ogarnąć, odciąć się od grupy, lecz bez skutków, szantażowali mnie, że zabiją moją rodzinę i mnie a wiedziałem, że są do tego zdolni. Tak więc zostałem z nimi do końca, prawie.
[Obrazek: bFz1Ujp.jpg]
Dzień zapowiadał się nieciekawie, od razu, gdy wyszedłem; z domu podbiegł do mnie jeden z naszych i powiedział, że nasz szef chce, został wyzwany, na pojedynek. Zaśmiałem się, lecz ten popatrzył na mnie poważną miną i dodał - #Więc na co czekasz? Przygotuj się. Przystań po zmroku# i odbiegł w dal. Nie wiedziałem co powiedzieć, nasz wódz zrzekł się panowania i wkopał akurat mnie na jego miejsce, dzisiaj, gdy miał walczyć ze „Skałą” gdyż tak mówiono na szefa tamtych ze wschodu, wielki czarnoskóry mężczyzna o ile się nie mylę; był o kilka lat starszy ode mnie. Powiem, że trochę się przeraziłem co prawda umiem walczyć, ojciec jak tylko miał czas starał się i w tym nauczyć mnie tego i owego, a ja sam lubię trzymać broń pomiędzy mymi łapskami czuję się trochę bezpieczniej i wyglądam na groźniejszego. Nastała pora. Gdy przybyłem, dostrzegłem wielkiego czarnucha i jego parobka palącego zielsko, a obok niego informatora. Popatrzył się na mnie z pogardą i przywitał się, cholera typ ma kulturę. Ja również podałem mu dłoń, ten skurwiel ścisnął z całą siłą, udawałem nie wzruszonego, lecz moja ręka piekła jakbym włożył ją do paleniska, odszedł kilka kroków do tyłu i wyciągnął broń, to była broń pozłacany napis wyryty na ostrzu, prezentował się na prawdę solidnie. Bez wahania i ja dobyłem ostrza i tak rozpoczął się pojedynek. Sam niewiele z niego pamiętam, gdyż tak bardzo skupiłem się na walce z nim, że zapomniałem, że obok jest jego pupilek i przez przypadek wpieprzyłem się w niego, gdy robiłem odskok. Ten wkurwiony odszedł na bok, podniósł skręta i dalej jarał. Wyprowadziłem kilka ciosów, kontratak. Typ co prawda nie był wyśmienity w te klocki, lecz znał kilka zabójczych ciosów, o mały włos sam bym się o tym przekonał. Wiem tylko tyle że złapał mnie za frak i uderzył mnie pięścią, o stary... Jakby mnie troll walnął, nie wiem jak ale wygrałem to. Padł na ziemię z przebitą krtanią. Musiałem jakoś szczęściem, bo widać ewidentnie, że miał nade mną przewagę po tym, gdy dostałem w buźkę. Po chwili jego koleżka palący zielsko zamknął oczy i dodał #No... Skała nieźle go rozjebałeś# A po chwili otwarł powieki i popatrzył na ciało... Jego szefa, czerwony na gębie chwiejnym krokiem podszedł do mnie i złapał za miecz, byłem wyczerpany i ostatkiem siły zacząłem spierdalać. Typ nie nadążał, widziałem; jak się wypieprzył, bo był tak zjarany. Po tym wszystkim uciekłem do domu i zamknąłem się na zamek w swym pokoju... Następnego dnia wszystko już było jasne, nowy młodzik objął pozycję wodza gangu i pokonał przeciwnego szefa, byłem gwiazdą w porcie, każdy mnie szanował i starał się nie wchodzić w drogę, nie wiem dlaczego. Przecież ja tylko pokonałem jakiegoś przerośniętego czarnucha... Spodobało mi się to, że czują przede mną respekt, co prawda nie wykorzystywałem tego za bardzo. Ale to naprawdę miłe uczucie.
[Obrazek: ek8lKN3.jpg]
Jak już wspominałem, ojciec jak tylko miał czas spędzał go ze mną, moi bracia byli o wiele starsi i znali ;się już co nieco na myślistwie więc ojciec już nie pomagał im, kazał im szlifować swoje umiejętności. Mnie musiał uczyć wszystkiego od początku, było to przed tym, jak pokonałem skałę, jakoś dwa lata. Gdy wrócił; z polowania zabrał mnie do lasu, wziął łuk, kołczan i zardzewiałą klingę, dał mi wyposażenie. Bardziej skupiał się na łuku, miecz to był tylko dodatek. Zrobił mi specjalną tarczę z klocka drewna, pokazał, jak trzyma się łuk i jak naciągać cięciwę, pokazał jak stać i mierzyć. Byłem w tym dobry, nawet sam to widziałem. Kilka miesięcy potem ruszyliśmy na prawdziwe polowanie, mym zadaniem było upolowanie prawdziwego wilka... Gdy wkroczyliśmy; do lasu poczułem czyjąś obecność. Albo zdaje mi się, byłem taki podekscytowany, że niewiele zapamiętałem z tego dnia. Po kilku godzinach szukania zdobyczy ojciec upatrzył idealnego wilka, młody bez stada, najprawdopodobniej odrzucony przez watahę lub po prostu zabłądził. Przygotowałem już łuk i miałem wystrzelić, gdy pojawiło się obok niego około czworga innych wilków. Jednak się nie zgubił; a po prostu na chwile oddzielił. Ojciec popatrzył na mnie, następnie w niebo i powiedział zawiedziony #Ech... No cóż, następnym razem ci się uda, teraz wracajmy, ściemnia się#. Sam się zasmuciłem, od tej pory oddzieliłem się trochę od gangu i moim priorytetem było upolowanie wilka. Jako że nikt nie mógł, mi w tym pomóc spytałem; się łowcy, który przebywał w karczmie, ruszyliśmy razem. I w skrócie, udało mi się. Wypatrzyliśmy starego, lecz sprawnego osobnika. Dostał jedną strzałę ode mnie, zaraz po tym, gdy podbiegł; do mnie złapałem; za ostrzę i przebiłem jego krtań. Miecz należał do łowcy i był dość solidnym orężem, więc wilk nie przetrwał cięcia, trochę się przeraziłem gdy biegł na mnie stwór, lecz myśliwy nie zareagował. Kazał mi wykonać swe zadanie. Byłem wystraszony i prędko wróciłem do domu, lecz poradziłem sobie z nim, jako opłatę myśliwy nie żądał nic, po prostu poświęcił mój czas na zrealizowanie mojego „zadania". Miły facet, potem już go nigdy nie spotkałem.
[Obrazek: RQRLqRY.jpg]
Teraz wróćmy do tego, co działo się po zabiciu skały, na szczęście nikt nie miał mi nic do zarzucenia, zero świadków i zero dowodów gdyż wiedzieli że jego pupil też nie ma czystej kartoteki. A poza tym nikt i tak by nie uwierzył, mój ojciec miał naprawdę dobrą opinię w mieście więc tym bardziej czułem się bez karny. Był to rok przed moim zrzuceniem do kolonii. Ja i moja już banda postanowiliśmy ograbić jeden dom. Mieliśmy to w zwyczaju, każdy z nas lubił poczuć ten dreszczyk emocji i jak się to skończyło? Nie za dobrze. Dzień napadu, powoli zapada zmrok. Zebraliśmy się w uliczce i obgadywaliśmy jak wejść i wyjść, lecz wyjść z fantami. Każdy z nas wiedział, że w porcie praktycznie nigdy nie ma; strażników więc jeden problem był już z głowy, pozostało tylko włamanie. Nastała godzina, ja wraz z koleżką mieliśmy zając się mieszkańcem, podszedłem do obdartusa i spytałem się gdzie droga do karczmy, ten wyszedł zza progu i pokazał mi palcem, w którą stronę mam iść i spytał, co tutaj robię i o tej godzinie nie jest tu bezpiecznie, powiedziałem, że zabłądziłem i chciałem poprosić o pomoc, gdy ten tylko się odwrócił; mój kolega przywalił mu prosto w nochal, typ padł, a ja złapałem go za ręce i zaciągnąłem go dało jakichś krzaków, które znajdowały się przy drodze, leżał tam i leżał. Gdy wróciłem; wszystko było już po. Szczęśliwi wracaliśmy, gdy natknęliśmy się na patrol, ciekawie skąd on się tu wziął. Proste, jeden z naszych, nagadał; strażnikom tym samym zdradzając naszą bandę, zostaliśmy przeszukani, a strażnicy wszystko zabrali i już mieli nas brać do koszar, gdy jeden z naszych zaczął uciekać, strażnicy popatrzyli na niego, a ja wykorzystałem okazję i zacząłem biec w odwrotną stronę. Trzech strażników nie dało rady gonić naraz pięciu typa. Jeden z nich szybko pobiegł do koszar po posiłki, ja przez ten czas uciekałem przed jednym śmieciem. Miał miecz i swoją ciężką zbroję, przez co miałem przewagę. Typ się zmęczył, a ja dopiero się rozgrzewałem, zaraz po tym, gdy zza rogu wyszedł jakiś wieśniak ciągnący wóz, zabrał mi jakieś półtorej minuty, przez co strażniczek był już za mną, prawie wyrwałem tym tasakiem w plecy, ale na moje szczęście zebrałem się szybko i dalej biegłem. Uciekłbym, gdyby do pościgu nie dołączyło się pół koszar, w końcu wbiegłem w ślepą uliczkę a za mną trzech strażników, dałem radę przeskoczyć przez murek i to planowałem, lecz szybko dostałem w plecy z bełta, śmieć trzymał go cały pościg w kuszy, by na koniec wystrzelić go z powodzeniem. Padłem na ziemię zwijając się z bólu, może przesadzam, ale trafił mnie chyba w jakiś czuły punkt, tak mnie napierdalało, że nie mogłem wytrzymać tego bólu, może to normalne bo miałem na sobie tylko jakieś łachy obywatela, a nigdy nie dostałem z bełtu. Cholera, muszę się spytać kogoś kto już przeżył kilka razy spotkanie z kuszą. W dodatku dostałem jeszcze kopniaka w brzuch od jednego ze strażników, dla pewności, że już nie wstanę, chyba nawet po tym zemdlałem, nie pamiętam. Kilka dni potem, już po wizycie u znachora i zapatrzeniu mojej rany i dania leków kurujących zostałem wtrącony do lochu. Spędziłem tam kolejne dobre kilka dni. W końcu zostaliśmy zebrani, zakuci. Międzyczasie moja rodzina zdążyła; dowiedzieć się co nabroiłem. Ojciec był; zły a matka załamała się, cała ich zdobyta przez ten czas reputacja runęła. Bracia pewnie dalej siedzą na dupie i czekają na spadek albo sami pracują, dorabiając się złociszy. Nie wiem, nie interesuje mnie to. Gdy już miałem wychodzić z miasta wraz z innymi skazańcami przyszedł do mnie ojciec, wybaczył mi i przyznał, że to tylko i wyłącznie jego wina, matka podobno wylądowała u jakiegoś wróżbity czy coś, namieszało jej się w głowie... I tak opuściłem to miasto. Chyba już na zawsze.
[Obrazek: mxLuKZ0.jpg]
W drodze do kolonii mieliśmy kilka wpadek, ale najlepszą była wpadka mojej szajki, po prostu umieram ze śmiechu jak wspominam co oni tam odwalili. Gdy konwój przekraczał bliski las, zza krzaków wyskoczyli bandziory, nie musiałem się nawet zastanawiać, to byli moi ludzie. Uzbrojeni w pałki i jakieś szmaty, szybko dostali po dupsku, chyba nawet kilku z nich zginęło na miejscu a paru udało się uciec, co z resztą? zostali zabrani z nami i wrzuceni razem ze mną do kolonii, Podczas gdy konwój przekroczył górniczą dolinę nie zabrakło niespodzianek. Nasze całe zapasy zniknęły, po drodze gdy inni skazańcy ciągnęli wóz jeden z worków się rozpruł i ryż zaczął się wysypywać, zaś resztę wyrzucili po drodze, zostali zabici. Nawet ich nie wrzucili, po prostu gdy przybyliśmy na miejsce kazali im przeprosić, uklęknąć a ich głowy spadły zaraz potem na twardą ziemię, idioci. Byłem trzeci w kolejce, zza pleców jednego skazanego starałem się wychylić, zobaczyć jak to wygląda, nic nadzwyczajnego. Sędzia gramoli głupoty a strażnicy nie mogą się doczekać kiedy cie zrzucą. Za mną był jakiś grubas i wąsacz, tak go nazwałem. Wiem że ostatni był jakiś czarnuch, heh... Gdy podchodziłem na skazanie jeden ze strażników zrzucił go na chwilę z oka a on zaczął spieprzać. Jak to czarni mają w naturze tak zapierniczał że im uciekł, podobno tamten strażnik został zdegradowany i go też wrzucili do Kolonii. No cóż, jeden czarny a potrafi tak zrujnować życie. Sędzia przeczytał jakiś dokument, na którym były moje dane i rysopis. Wszystko się zgadzało, nie miał po co przedłużać. Dostałem kopniaka w brzuch i spadłem do wody, byłem już w kolonii... Moja rana piekła jak wtedy gdy dostałem z kuszy, nie była niczym zabandażowana, miała prawo.Teraz mam problemy i czasami nie mogę się schylić. A to wszystko przez jeden głupi wybryk. Wygrzebałem się na brzeg i przywitało mnie kilku strażników, święcące zbroje takie jak ci na górze i jakieś pajacerskie hełmy, podnieśli mnie i poklepali po buźce. Zakuli i zabrali z resztą, Po kilkunastu minutach wycieczki w końcu naszym oczom ukazał się zamek, niewielki zamek a wokół niego kilka domków w budowie. Wrzucili nas do zamku i zamknęli bramę. Moim zadaniem było przygotowanie jakichś narzędzi. Pod koniec dnia zasiadłem przy jednym z ognisk, poznałem kilka osobowości. Miałem się wyspać, gdyż jutro miałem zaczynać swoją robotę w kopalni. 
[Obrazek: fwaja36.jpg]
Był to wczesny poranek, niewielkie krople deszczu spadały na moją skórę gdy nagle, usłyszeliśmy wielki huk; zerwałem się i rozglądnąłem po towarzyszach, a nad naszymi głowami pojawiła się niebieska kopuła. Zaraz po tym kilkunastu skazańców zebrało się przed kwaterą główną, nie wiedziałem że zaraz rozpęta się tu piekło. Wszczął, się bunt, grupa kopaczy zaraz złapała za kilofy i zaczęła mordować strażników, dobierali się do tych co spali, do tych, którzy zajęci byli patrzeniem na ,,barierę''... W zamku nie było za dużo straż, gdyż jak wspomniałem był to wczesny poranek a większość z nich była w kopalni, nieliczni nas pilnowali. Lecz oni już dawno gryźli piach. Wszczął się alarm. Przegrupowani rycerze starali się wyplenić wszystkich uczestników buntu. Mieliśmy przewagę liczebną lecz ich sprzęt był o niebo lepszy od naszych kilofów. Naostrzone miecze i kusze. Do tego ciężkie zbroje i hełmy. Normalny kilof raczej za dużo nie zdziałałby w tej sytuacji, nieliczni zabrali broń od martwych strażników. 

Z tyłu stali kusznicy i naparzali do nas nieustannie, a tuż za przednimi ,,piechurzy''. Każdy, który starał; się biec prosto na nich dostawał kilkoma bełtami i padał na ziemię, zdychając w bólu. Kierowała nimi znana persona, paladyn prosto z Myrtany. Nie wiem, jak się zwał, ale był dobry w dowodzeniu, pokazał nam to gdy już przedarliśmy się przez kuszników, gdy ich bełty chybiły; wykorzystaliśmy sytuację i rzuciliśmy się na nich, już mieliśmy zagłębić nasze kilofy w ich czaszkach, gdy wycofali, się a za ich miejsce wszedł oddział rycerzy. Skutecznie odparli nasz atak. Dalej trzymali się w grupie, zarządziliśmy przegrupowanie. Gdy sytuacja ustała ruszyli do przodu, zasadzka była już przygotowana, gdy byli blisko nas, zza rogu wyskoczyli skazańcy, gdy skupili oni na sobie ostrzał, reszta zajęła się rycerzami, w kilku podchodzili do takiego wojaka i nie miał co zrobić. Padali jak muchy, to był ich najgorszy ruch. Zaraz po tym zabiliśmy jeszcze kilku kuszników, a ci prędko wycofali się do tyłu. Byli wyczerpani i w końcu mieliśmy jakieś szanse na bezpośrednią walkę. Bitwa nie potrwała za długo, gdyż ich dowódca padł. Ich morale znacznie osłabły i zaczęli popełniać dużo błędów, nie walczyli już taktycznie, wręcz przeciwnie. Po prostu naparzali mieczem, gdzie popadnie. Gdy w końcu dostałem ostrze; wkroczyłem do walki, zostałem rzucony na głęboką wodę, uzbrojony po zęby paladyn z wielkim mieczem, w powaleniu go pomogło mi kilku innych kopaczy. Wiem, że ostro oberwałem od niego w buźkę. Gdy padłem dwóch naszych wzięło go od pleców, jeden z nich walnął go prosto w czachę, lecz hełm ochronił go przed śmiercią, gdy ten się odwrócił, ja złapałem za miecz i wbiłem mu go prosto w plecy. Tak drużynowo pokonaliśmy ich najcięższą broń, lecz to jeszcze nie koniec, gdy wstałem i rozejrzałem się po polu bitwy; dojrzałem leżącego kopacza. Na którym zaraz miała zostać wykonana egzekucja, szybko podniosłem miecz po przedniejszego przeciwnika i wbiegłem; w rycerza przebijając go na wylot, a zaraz po tym podbiegłem do powalonego i odniosłem go w bezpieczne miejsce. Po walce wróciłem do niego, jeden z naszych już się nim zajął. Zamek był wolny, był nasz. Gomez, gdyż tak zwał się zarządca buntu; okrzyknął się Baronem i panem zamku. Nikt się mu nie sprzeciwiał, gdyby nie on, nie zwyciężylibyśmy. Po kilku dniach dostaliśmy wieści — kopalnia została oswobodzona, tamtejsi skazańcy po prostu wybili wszystko, co stało na ich drodze, a ich cała horda stała przed wejściem do zamku, który nie pomieściłby tylu skazańców... Musieliśmy coś z tym zrobić. Gomez, zażądał rozbudowę, lecz nie zamku a terenu na zewnątrz i tak rozpoczął się okres żmudnej i ciężkiej pracy, czas, który został poświęcony na budowę zewnętrznego pierścienia nie jest do zliczenia. Każdy harował ostro by żyło nam się tu dobrze. Przez ten czas okazało się, że osoba, której uratowałem życie to bliski przyjaciel Gomeza, który potem został strażnikiem. Byłem znany i zrobiło się wokoło mnie wiele historii, lecz to opowieść na inną pogawędkę.

#OOC
W końcu i ja postanowiłem napisać swoją kartę postaci. Co prawda nie jest jakaś wyśmienita, lecz myślę, że się wam spodoba, chociaż w małym stopniu. Sam przyznam, że trochę ją pisałem. Zrobienie odpowiednich screenów i samo wymyślenie poszczególnych wydarzeń jest dość czasochłonne, a ja nie jestem jakimś wybitnym pisarzem. Ostatnio moją KP pisałem jakieś 2,5 roku temu, a akurat tutaj doszła mnie chęć opisania losów mojej granej postaci, jak mogliście; zobaczyć historia nie jest dokończona. Powodem jest wątek naboru w Starym Obozie, jako iż aplikuję na cienia postanowiłem, że jeszcze nie będę; pisał jak już zostałem przyjęty, bo wszystko jest możliwe i mogę po prostu nie przejść. Dalsze losy Higilla dopiszę już po wynikach w Starym Obozie. W sumie to tyle zapraszam do dyskusji no i krytyka mile widziana, jakieś błędy ortograficzne czy interpunkcyjne można wypisać, jeżeli komuś naprawdę zależy by marnować czas na średniaka, ja chętnie poprawię. Cześć !


  serwuus
Napisane przez: JONASEK - 10-01-2018 14:54 - Forum: Przywitaj się! - Odpowiedzi (12)

serwus wszystkim, jestem świeży w tematach rp na gotiku (pogrywałem głównie na samp/mta) a jak już miałem z tym styczność to skakałem z projektu na projekt i nigdzie nie zagrzałem miejsca na stałe, trochę poobserwowałem projekt i nieco bardziej się do niego podczas tego okresu przekonałem, być może niekiedy będę potrzebować pomocy z niektórymi mechanikami, ale to już tak na marginesie, także jeszcze raz siema.