Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Login/Adres e-mail:
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 269
» Najnowszy użytkownik: Bimbol
» Wątków na forum: 252
» Postów na forum: 2,195

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 7 użytkowników online.
» 4 Użytkownik(ów) | 3 Gość(i)
Cygan, Kril, zurex, Marcelx2x

Ostatnie wątki
Pochwal się swoimi screen...
Forum: Gry komputerowe
Ostatni post: Angel
8 godz. temu
» Odpowiedzi: 50
» Wyświetleń: 3,107
7. Postępy
Forum: Ogłoszenia
Ostatni post: saszka
8 godz. temu
» Odpowiedzi: 37
» Wyświetleń: 1,242
Granie na czekanie.
Forum: Gry komputerowe
Ostatni post: saszka
9 godz. temu
» Odpowiedzi: 7
» Wyświetleń: 370
Kulturalna Karczma
Forum: Dyskusje
Ostatni post: Bozydar007
Wczoraj 14:06
» Odpowiedzi: 93
» Wyświetleń: 1,953
Prywatne wiadomości
Forum: Archiwum
Ostatni post: marcel o
Wczoraj 12:40
» Odpowiedzi: 4
» Wyświetleń: 221
Zmiany w ekipie projektu
Forum: Ogłoszenia
Ostatni post: marcel o
Wczoraj 12:03
» Odpowiedzi: 9
» Wyświetleń: 1,521
Czołem.
Forum: Przywitaj się!
Ostatni post: Pas
20-01-2018 23:06
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 32
hejka
Forum: Przywitaj się!
Ostatni post: Pas
20-01-2018 23:01
» Odpowiedzi: 13
» Wyświetleń: 145
Ambitne Przywitanie
Forum: Przywitaj się!
Ostatni post: Pas
20-01-2018 22:59
» Odpowiedzi: 7
» Wyświetleń: 107
Świątynna Biblioteka
Forum: Kaplica Innosa
Ostatni post: marcel o
19-01-2018 22:04
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 178

 
  serwuus
Napisane przez: JONASEK - 10-01-2018 14:54 - Forum: Przywitaj się! - Odpowiedzi (12)

serwus wszystkim, jestem świeży w tematach rp na gotiku (pogrywałem głównie na samp/mta) a jak już miałem z tym styczność to skakałem z projektu na projekt i nigdzie nie zagrzałem miejsca na stałe, trochę poobserwowałem projekt i nieco bardziej się do niego podczas tego okresu przekonałem, być może niekiedy będę potrzebować pomocy z niektórymi mechanikami, ale to już tak na marginesie, także jeszcze raz siema.


  Spoiler
Napisane przez: Un'Saler - 10-01-2018 14:44 - Forum: Zgłoszenia - Odpowiedzi (4)

Krótko - nie wiem, czy to problem z mojej winy, czy z forum, ale gdy są dwa spoilery w jednym temacie/poście, to można otworzyć tylko ten pierwszy (nawet jak klikne na drugi to i tak odpala się pierwszy, drugiego się nie da, pozostałych także).
//edit
Teraz zauważyłem, że czasem to występuje, a czasem nie. W temacie Kącik Graficzny odpaliłem wszystkie spoilery na raz, które wrzucił w swoim poście Chill, a już w temacie Pochwal się swoimi screenami mam problem z odpaleniem dwóch spoilerów na raz w najnowszym poście (wrzuconym przez Jonaska zdaje się)


  Rekrutacja
Napisane przez: Alastor - 09-01-2018 18:43 - Forum: Nowy Obóz - Odpowiedzi (1)

[Obrazek: UDLpuRn.png?1]
Cześć! Po drobnej selekcji w gronie najemników ruszamy z kolejną rekrutacją na najemnika. Dostać się można tradycyjnie metodą podania, w którym koniecznie nie może zabraknąć: charakteru swojej postaci, historii od momentu zrzucenia do Kolonii Karnej aż do momentu powiązania się z Nowym Obozem, krótkiej notki OOC oraz discord ID. Wymagań nie mamy wygórowanych, wystarczy, że osoba aplikująca zachowuję się okej, czyli nie wszczyna kłótni w społeczności naszego projektu itd. oraz potrafi dobrze odgrywać akcję RP. Przypominam, że stanowisko najemnika jest jedną z wyższych w Nowym Obozie. Mamy jeszcze tylko jedno miejsce, Czas macie do 26.01.2018. (data może ulec zmianie).
Podania wysyłajcie pod tematem, w przeciwnym wypadku (np. podania na PW) będą ignorowane. Podania mają być przejrzyste i czytelne. Nie kombinujcie z rodzajem czcionki oraz jej wielkością. Jak już napiszecie to dokładnie wszystko przeanalizujcie, wszelkie edytowanie podania po opublikowaniu zostaną zignorowane.

 


  Kowal
Napisane przez: zurex - 08-01-2018 22:05 - Forum: Aplikacje - Odpowiedzi (9)

[Obrazek: pqOgkbs.png]


Pośród bagiennych oparów da się zauważyć szare smugi, podduszającego dymu, który swobodnie unosił się w powietrzu, by po chwili zniknąć z oczu obserwatora, pozostawiając po sobie jedynie, charakterystyczny, nieprzyjemny zapach. Każdy w obozie wiedział, czyja to zasługa. Obozowy kowal, choć bardziej człowiek umiejący uderzać w kowadło pracował w kuźni od rana do południa, robiąc przerwę, na tak zwanego bucha bagiennego ziela, które po prostu ubóstwiał i palił nałogowo od początku pobytu w gigantycznym więzieniu. A skoro mowa o początku..

-----------

Padał deszcz, na niebie co kilka chwil przemykała biała błyskawica, rzucająca na szarą kolonie, świetlne barwy. Nikt tego jednak nie obserwował. Na pewno zresztą nie ludzie z Kolonii Górniczej, bo im już dawno zatarła się granica między naturalnymi rozbłyskami świetlnymi podczas burzy i magicznymi wytwarzanymi co chwilę przez barierę. Tuż, przed legendarną już w miasteczku Khorinis skarpą, przystanęła zbrojna eskorta z mężczyzną w żółtym sięgającym do ziemi surducie. Prowadziła trójkę więźniów. Wychudli wyglądali bardziej jak chodzące manekiny do badań alchemicznych. Rozpoczęła się nudna i przydługa ceremonia. Sędzina cedził słowa, jakby pierwszy raz czytał owe pismo, choć przecież wszyscy tam obecni wiedzieli, że robił to nie pierwszy już raz. Gdy już skończył, strażnicy zabrali się do roboty. Jeszcze kilka spojrzeń i machina ruszyła. Pierwszy mężczyzna z krzykiem przebił się przez barierę i wylądował z pluskiem w wodę. Drugi przez chwilę się opierał, krótkie uderzenie skutecznie wybiło mu pomysł buntu. Bezgłośnie został wrzucony do kolonii górniczej. Ach.. tak. Ostatni, trzeci więzień, prezentował się mizernie, lecz najlepiej z całej trójki. Był mężczyzną o dość gigantycznej aparycji. Górował nad strażnikami i sędzią, wyraźnie i nie planował tego ukrywać, co chwilę coś burcząc, gdy próbowano go zachęcić do wykonywania poleceń. Głowę miał łysą, wyraźnie ogoloną niedbale, tępą brzytwą, bo było widać liczne blizny na kości czołowej i potylicznej. Blade, szarawe usta okalał brudny zarost, który być może kiedyś kolorem był podobny do kory drzewa. Gdy strażnicy, losowali, który zachęci go do skoku, bo o zrzucaniu nie było tutaj mowy, ów więzień, sam podszedł do skarpy i niczym szczupak rzucił się do wody. Zdumieniu całej trójki oprawców nie było końca jeszcze przez wiele, wiele minut. Gdy otworzył oczy, ku jego zdziwieniu nie spotkał nikogo, kto by się nim zainteresował. Co prawda, po jego prawej stronie znajdowała się jakaś postać odziana w czerwony, delikatnie zaniedbany kubrak, jednak nie podejmowała żadnej próby interakcji z nim. Samego niego do rozmowy z podejrzanym typkiem zniechęcała leżąca i wijąca się z bólu postać więźnia numer dwa. Więźnia numer jeden nie było widać wcale. Albo uciekł, albo został w wodzie i wypłynie za parę godzin. Powoli, niezdarnie podniósł się z wilgotnej ziemi i rozejrzał jeszcze raz tym razem uważniej. Spostrzegł ścieżkę prowadzącą przez przesmyk, a dalej bramę z dwoma "czerwonymi". Po jego prawej, tam gdzie stał podejrzany typek, spostrzegł dwóch kolejnych, którzy zjadali go wzrokiem. Poczuł dziwny niepokój. Jeden z nich wyciągnął nagle obuch i skierował się w stronę osiłka. Ten pomimo początkowej chęci ucieczki, pozostał na swoim miejscu i postanowił walczyć. Gdy czerwony znalazł się w odległości trzech metrów, gigant zaszarżował i od razu dostał obuchem w głowę, a po chwili kilka kopniaków na dokładkę. Przez mgłę, pamięta, że gwoździem wbito mu kartkę w prawe ramię. Gdy się obudził, zmierzchało już, choć z uwagi na oświetlenie owego miejsca, było w miarę jasno. Bezgłośnie wyjął gwóźdź wraz z delikatnie zamoczoną w krwi kartkę, po czym zaczął czytać. Pomimo tego, że na czytaniu nie znał się za dobrze, dowiedział się paru przydatnych rzeczy. Cóż, według pisarza, adresat był śmieciem i ma w trymiga pędzić do Starego Obozu. Wielkolud burchnął coś pod nosem i wstał, po czym skierował się ścieżką do Starego Obozu. Drogi nie pamiętał. Wiedział, że w jego prawą rękę wdało się zakażenie, a w pobliżu mostu stracił przytomność. Obudził się następnego dnia. Myśli kłębiły się w jego głowie.
- Mysl duży, mysl..
Nie czuł już praktycznie lewicy, więc sytuacja była krytyczna. Poza tym końcówki jego palców zaczęły siniec, co wskazywało na martwice, choć tego akurat "Duży" nie wiedział. Postanowił dokonać aktu desperacji, wyjrzał zza swojego kamulca i spostrzegł dwóch "czerwoniaków"
- Czerwoniaki zrobili, czerwoniaki pomogą. - pomyślał wtedy, Duży, po czym zdjął swój pas i założył prowizoryczną opaskę, bowiem wbrew pozorom nie był wcale tak głupi, na jakiego się wydawał. Podniósł się i niemal w agonii rzucił się na dwóch strażników, którzy od razu chwycili po ostrza. Parę sapnięć, przekleństw i było po sprawie. Ręka wielkoluda leżała obok, drgając jeszcze i plując krwią. Sam osiłek trzymał się dobrze, mimo bólu, dał radę jeszcze zbiec, rzucił się do wody i płynąc z prądem. Woda wyrzuciła go na brzeg, zielonkawej od glonów plaży, o dziwo nienawiedzanej przez wielkie jaszczury. Rana po gwałtownej amputacji niemal przestała już krwawić, nie zmieniało to jednak faktu, że "Duży" umrze, jeśli nie otrzyma pomocy medycznej i on sam o tym doskonale wiedział. Mimo to nie walczył już, położył się i leżał tak, wpatrując się w niebieską kopułę.
- Szybkie, szybkie konanie — powtarzał pod swoim wielgachnym haczykowatym nosem. Wtedy usłyszał kroki. Jak wygłodniały pies, który prosi o jedzenie, ostatkami sił przewrócił się na brzuch, oparł podbródek o piach i starał się wyostrzyć swój wzrok tak, aby zidentyfikować, postać idącą w jego kierunku. Jego mózg skojarzył fakty. Brak czerwonego, brak zagrożenia. Gdy tajemnicza postać była już kilka metrów od jego wielgachnego ciała, oczy zaszły mu mgłą. Stracił przytomność. Gdy otworzył oczy, nie czuł już bólu, nie czuł się jednak również normalnie. Rzeczy wirowały, wszystko było takie zielone, a on sam wykonywał ruch powoli.
- Moja ręka, co ja myślałem, kiedy próbowałem zabić tych stra... - zatrzymał się wpół słowa. Od urodzenia nie potrafił złożyć zdania. - Stół z powyłamywanymi nogami - powiedział bez zająknięcia. - Na wszystkich bogów ! - wstał gwałtownie i postanowił wyjść z chaty. Delikatnie się chwiał, choć tego nie wiedział, oczy miał czerwone, a zęby delikatnie szare od bagiennego ziela, które mu podano. O dziwo jednak, samo ziele nie wpłynęło na część odpowiednią za wysławianie się i myślenie, nie, wpłynęła, ale zamiast ogłupić naprawiła usterkę wywołaną przy narodzinach "Dużego". Postanowił się pospacerować. Od razu poczuł się w tym miejscu jak w domu. Był pod wrażeniem, jak szybko kojarzy fakty i jak wyraźnie widzi ludzi i przedmioty, nawet jeżeli delikatnie rozmazanych.

----------

Od tamtej pory, Tret, bo tak postanowił się nazwać, nałogowo zaczął palić bagienne ziele, nie dla ukojenia, a dla naprawy swojego mózgu. Kto wie, być może gdyby nie ziele, nigdy nie zostałby kowalem. Kowalem wyjątkowym, bo nie miał przecież lewej ręki. A właśnie...

Jak co tydzień, grupa dwudziestu akolitów, bądź jak kto woli nowicjuszy wyruszało w kierunku bagien, aby pozyskać bagienne ziele. Tym razem jednak nie przewodził im opiekun, a zwykły kowal, który jednak miał w niedługim czasie zostać opiekunem. Cel był jasny, droga niekoniecznie, bo jak wszystkim wiadomo, bagna to zdradliwe miejsce. Mimo to nowicjusze raźnie zabrali swoje oporządzenie, na które składał się sierp, kosz i jeden skręt. Dla obecnego tam Treta, było to wiadomość niezmiernie miła, bowiem dzięki temu nie musiał się martwić o czasowe ograniczenia jego umysłu. Po paru dłuższych chwilach nowicjusze ruszyli w zwartej grupie na bagna. Przewodzący im kowal, był barczysty, przy pasie trzymał wielgachny miecz, dzięki czemu atmosfera w gronie nie była zbytnio napięta. Ścieżka była w miarę spokojna, spokojna przynajmniej na standardy bagna, bo paru nowicjuszy utknęło w mule i reszta musiała ich wyciągać. Gdy wreszcie dotarli na miejsce, rozpoczęła się już raczej rutyna. Pięciu patrzyło okolicę, piętnastu pracowało w pocie czoła. Tret mimo swojego kalectwa radził sobie całkiem nieźle ze względu na swoją niesamowitą, jego zdaniem, uniwersalną i po prostu doskonałą drewianą protezę. Cóż, ciężko nazwać taką protezę czymś doskonałym, ale na pewno ułatwiała osiłkowi życie. Podczas ścinania łodyg, Tret zazwyczaj się wyłączał. Czasami nawet w ogóle, nie zażywał bagiennego ziela, bo umiejętność rozmowy i jako taka jasność umysłu nie było mu potrzebna. Myślał tak sobie nad dzisiejszym obiadem. Planował niezwykłą jajecznicę z jaj ścierwojada doprawioną bagiennym zielem. Nagle jednak krzyk wyrwał go ze swoich zamyśleń. Wielki wąż błotny sunął w ich stronę z zawrotną prędkością. Kowal krzyknął tylko.
- Zbierać towar i idziemy !
Rozpoczęło się nerwowe uwijanie, ktoś przewalił kosz pełny bagiennego ziela, wysypując część towaru, ktoś się potknął, ktoś, tak jak na przykład Tret obserwował wielkiego węża, który stawał się większy z każdym biciem serca. Gdy wszyscy byli gotowi do wymarszu, rozpoczął się bieg. Nowicjusze wyglądali komicznie, gdy skakali przez bagienną wodę, hałasując chyba na całą kolonię górniczą. Wszystko skończyłoby się dobrze. Huph, pamiętacie jak, mówiłem o mule ? Oj tak. Tutaj wielka postura kowala, który opiekował się nowicjuszami, nie pomagała, gdy piątka najsilniejszych nowicjuszy, w tym Tret, próbowała wyciągnąć przewodnika. Gdy wielgachny wąż błotny był już w niebezpiecznej odległości, cała dwudziesta rzuciła się do ucieczki. Za swymi plecami słyszeli tylko krzyk ofiary.
- Wracajcie tu ! Na Śniącego, błagam was ! W R A C A... bufgl-to był ostatnie słowa, które słyszała grupa nowicjuszy.
Tamtejszego dnia zginął kowal, a zaginęło kilku nowicjuszy, którzy niefortunnie utknęli w mule. Nerwowo rozpoczęło się poszukiwanie kowala. Tret, mimo że faktycznie kowalem nie był, był czeladnikiem owego nieboszczyka. Dzięki temu miał predyspozycje do zostania obozowym kowalem i ich nie zmarnował. Z czasem nawet, zdołał dojść do pewnego poziomu, swoich pracy. Od tamtej pory, od rana do późnego wieczoru w Obozie na Bagnach słychać było uderzenia młota i czuć dym paleniska, a no tak. Przecież jeszcze bagienne ziele.



----------

Bagienna kuźnia działa typowy. Obejmujący swą opieką kowal Tret, codziennie produkuje niezliczone ilości sierpów i siekier, a od czasu do czasu wykuje również jakiś miecz, który znakuje specjalnym znakiem, który umieszcza na klindze. Jest to niewyraźnie wykonany skręt oraz litera T, co ma dać do zrozumienia, że broń została wykonana przez Treta. Tutaj jednak kończy się normalna część kuźni. Dopóki Tret jest pod wpływem bagiennego ziela, kuźnia pracuje normalnie, dziwne rzeczy zaczynają się jednak, gdy Tret nie zapali, bo albo nie ma dostępu do bagiennego ziela, albo w swojej głupocie zapomniał skrętów z chaty i jest zbyt leniwy by udać się po nie. Wtedy rozpoczynają się pieśni o jednorękim kowalu, pieśni warto tu wspomnieć niskiej jakości, często stworzonej z paru niepoprawnie złożonych zdań. Wystukiwanie na kowadle rytmów rodem z opowieści o orczych szamanach. I wysyłanie dymnych znaków z paleniska, pozbawionych jednak sensu, bo często jest to ciąg liter "GWTR". Chodzą również słuchy, że on sam dodaje bagienne ziele do stopu stali z której później przygotowuje broń. Kuźnia znajduje się w centralnej części obozu, co jeszcze bardziej szkodzi mieszkańcom obozu, szczególnie podczas śpiewów. Jej wyposażenie jest podstawowe i raczej nie przypomina profesjonalnej miastowej kuźni, jednakowoż dla wielkoluda w zupełności to wystarczy. Kuźnia, reasumując zajmuje się :
  • produkcją narzędzi pracy jak sierpy, siekiery, łopaty itp.
  • produkcją broni białej, bądź obuchowej z metalowymi elementami,
  • produkcją różnorakich części naprawczych
  • produkcją rzeczy codziennego użytku.
  • tworzeniem podstawowych protez metalowych, które jednak nie są w pełni bezpieczne i ich używanie, może skutkować bólem i dyskomfortem. 
------------


[Obrazek: 0OmxDtC.png]


Witam wszystkich, zarówno czytelników, jak i nie czytelników ! Jak widać, występuje z inicjatywą odgrywania postaci kowala w Obozie na Bagnie. Być może forma kuźni nie jest jakaś wyjątkowa i nie powala pod względem "soczystości" planu na grę i nawet intrygująca (moim zdaniem) postać kowala nie rekompensuje płytkości samej kuźni. Liczę, jednak, że to właśnie ta zwyczajność, wpłynie pozytywnie na ostateczny werdykt oraz napędzi grę In Character na samym początku. Plan na grę kowalem jest prosty. Wykorzystuje dziwaczności mojej postaci, jednocześnie pracuję normalnie ze względu na zwyczajność kuźni. Broń rozprowadzam po całej kolonii, głównie na Targowisko, być może w rejony Nowego Obozu, jeśli wybuchnie jakikolwiek konflikt pomiędzy NO/SO, SO/OnB. Prócz broni białej, produkuje również narzędzia robocze, choć raczej ich nie sprzedaję w dalszych krańcach kolonii (tutaj tak naprawdę wszystko zależy od stanu majątkowego postaci i ogólnej sytuacji na serwerze). Co do jakichkolwiek czeladników, uczniów, pracowników, odpowiedź jest prosta. Oczywiście, że tak. Wszelka forma interakcji z graczami, czy to z kopaczem z Starego Obozu, zbieraczem z Nowego Obozu, czy nowicjuszem z Obozu na Bagnie wpływa pozytywnie na sam silnik napędowy gry kuźni i wpływa pozytywnie na postać Treta, więc wcale nie wykluczam, że w kuźni OnB będzie pracował członek SO, lub NO, co, moim skromnym zdaniem, może wywołać niejednokrotnie komiczne sytuacje, kłótnie i swoiste "wydarzenia". Wychodząc już poza temat samej kuźni, chciałbym przeprosić za wszelkie błędy i literówki i prośbę, by jakiekolwiek błędy były podsyłane, aby kwestię języczką tekstu doprowadzić do jak najlepszego stanu. Dzięki ! /przez przypadek umieściłem w dziale projektów, zamiast aplikacji, proszę o przeniesienie do odpowiedniego działu.


  Myśliwy
Napisane przez: habz - 08-01-2018 02:32 - Forum: Projekty IC - Brak odpowiedzi

[Obrazek: swamp_by_bactaboy-d66sx7c.jpg]


Zgodnie ze wskazówkami opiekuna zbieracz szedł skrajem obozu, mijając nowicjuszy zajętych paleniem, modlitwą, paleniem, medytacją, paleniem oraz obijaniem się. Względny spokój jaki panował w tej części obozu mogło zakłócić jedynie cykanie świerszczy, zakrztuszenie się dymem bagiennego ziela przez niedoświadczonego palacza, czy dźwięk wbijającego się w mięso noża. Za tym właśnie ostatnim dźwiękiem, który zaburzał hermetyczne dla nowo przybyłych otoczenie, ów zbieracz podążył. Po pokonaniu kilkudziesięciu kroków dotarł do miejsca, do którego dotrzeć mu kazano - do chaty obozowego myśliwego. Niepewnie przekroczył jej próg. Na pierwszy rzut oka mnogość leżących, wiszących, bądź stojących przedmiotów oraz zwierzęcych trofeów mogła przytłaczać i sugerowałaby straszny bałagan. Jednakże właściciel odnajdywał się w tym nieładzie doskonale. Jahir odruchowo i bez patrzenia wyciągał rzeczy potrzebne mu do oprawienia upolowanego ścierwojada. Kilkoma wprawnymi ruchami udało mu się otworzyć brzuch tego zwierzęcia, wybrać jadalne organy, oddzielić je od reszty, nucąc przy tym wesołą piosenkę, którą zawsze podczas tego nieprzyjemnego aczkolwiek koniecznego zajęcia nuci. Po wykonanej pracy, wziął do ręki suchą szmatę, zamoczył ją w wiadrze z wodą, przemył dokładnie zakrwawioną (na szczęście nie swoją krwią) twarz oraz ręce aż po ramiona.
- Długo będziesz jeszcze tutaj stać jak kołek? - zapytał się zbieracza, który przez ani krótką chwilę nie myślał o tym by przerywać mu w pracy. Nie myślał również o tym, że myśliwy będąc pochłonięty swoją pracą oraz odwrócony do niego plecami zauważy jego przybycie.  
- Nie chciałem przeszkadzać...
- W czym masz mi niby przeszkadzać? To jest martwe zwierzę, a nie potrzebujący operacji pacjent. W tym przypadku precyzja i pełne skupienie raczej nie są wymagane. Chyba, że się mylę. Mylę się? 
- Chyba nie... Nie! Skądże! - podrapał się po głowie zakłopotany. Jahir spojrzał na niego z widocznym uśmiechem na twarzy.
- Haha, nie wiem dlaczego każdy nowy, którego do mnie wysyłają ma zawsze pełne gacie i boi się normalnie porozmawiać. Czy wyglądam Ci na Guru, do którego nie wolno Ci się odezwać? 
- Nie, raczej nie... To ty jesteś myśliwym tak?
- Na to wygląda... A w czym rzecz?
- Przysyła mnie opiekun Nathial. Mam Ci przekazać, że grupka krwiopijców kręci się niebezpiecznie blisko miejsca zbiorów i prosi Cię o pomoc w wybiciu ich.
- Masz może skręta? - zbieracz pokiwał twierdząco głową, wyjął z kieszeni swoją dzienną porcję bagiennego ziela i wręczył jej część myśliwemu. Razem wyszli z chaty na zewnątrz, Jahir odpalił ziele od paleniska znajdującego się w pobliżu, wziął trzy buchy i oddał resztę zbieraczowi. Chata łowcy położona była blisko wejścia na "dzikie bagna", a więc miejsca gdzie założone są plantacje ziela i gdzie grasują bestie wszelkiego rodzaju. 
- Nienawidzę tam chodzić. O wiele lepsza jest wyprawa do pobliskiego lasu. W lasach spędziłem połowę mojego życia, w lasach zawsze polowałem i w lasach nie spotkasz tych pieprzonych błotnych węży. Widziałeś już może błotnego węża podczas swojej roboty na plantacji?
- Nie, jeszcze nie.
- I życzę Ci byś nigdy ich nie zobaczył. Liczba pożartych zwłok, na które się napotykam podczas polowań na bagnie jest przerażająca. Skurczybyki potrafią całkowicie zanurzyć się na płytkiej wodzie i niezauważalnie się z niej wynurzyć tuż obok ofiary. Zanim nauczyłem się poprawnie poruszać po tych bagnach, musiałem wielokrotnie wyruszać tam z grupą strażników świątynnych. Nawet tak zabójcze cholery potrafi odstraszyć grupa uzbrojonych po zęby wojowników.
- Robota myśliwego nie jest zatem łatwa.
- Nie jest, w szczególności tutaj. W każdej chwili te wielkie skurwysyny mogą cię dopaść, jeśli choć na chwilę stracisz koncentrację. A próbować zawalczyć w pojedynkę z takim stworem to... Cóż, być może policzę takich wojowników na palcach jednej ręki, którzy wyjdą z tego starcia zwycięsko.
- A więc co mam przekazać Nathialowi?
- Powiedz mu, że się tym zajmę. Innego wyboru raczej nie mam.
OOC: Nie muszę chyba wyjaśniać czym się będę zajmował podczas rozgrywki na serwerze. Dodam, że śmierć każdego zabitego mobka (zakładając, że tak to będzie wyglądać na serwerze) będzie poprzedzona czasem mniej, czasem bardziej rozbudowaną akcją RP (dużo zależy od ilości osób biorących udział w polowaniu) Chciałbym jeszcze rozróżnić dwa typy polowań w jakich brałbym udział:
- Polowanie na niesilne potwory typu ścierwojad, kretoszczur, krwiopijca, wilk, które nie wymagają zbytniej kooperatywy (ale jej w żadnym wypadku nie wykluczają)
- Polowanie na silne potwory, które wymagać będą współpracy co najmniej grupy myśliwych 
 Chciałbym zachęcić nie tylko osoby należące do Bractwa (oczywiście te, które mają zamiar polować) ale również osoby z pozostałych obozów do wspólnych łowów. Zawsze będzie to fajnym urozmaiceniem i otwarciem się na osoby z zewnątrz. 


  Witam
Napisane przez: Jachu - 07-01-2018 22:40 - Forum: Przywitaj się! - Odpowiedzi (3)

Witam.


Sprowadził mnie tu Hafgrim.


  CZEŚĆ
Napisane przez: zurex - 07-01-2018 21:56 - Forum: Przywitaj się! - Odpowiedzi (3)

CZEŚĆ KOLEDZY


  Nabór na Magów Wody
Napisane przez: Lazar - 07-01-2018 19:28 - Forum: Archiwum - Odpowiedzi (2)

[Obrazek: RR0K4on.png]


Postanowiliśmy otworzyć rekrutację na dwójkę Magów Wody, którzy swoją radą, wiedzą i mądrością doradzać będą przyszłym dowódcom Nowego Obozu. Ich obecność będzie dopełnieniem zarówno Nowego Obozu, jak i naszego małego uniwersum zamkniętego pod magiczną barierą.

Zdecydowaliśmy, że skoro Magowie Wody nie byli brani pod uwagę do tej pory i pojawiają się tak późno, o ich istnieniu do chwili startu nie wiedział nikt prócz "ojców-założycieli" Nowego Obozu, nawet Magowie Ognia, którzy sądzili, że dwójka Magów Wody zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach podczas tworzenia, bądź tuż po stworzeniu Bariery. W odróżnieniu do zamkniętych do tej pory w zamku Starego Obozu magów w karmazynie, Magowie Wody zdążyli poczynić pierwsze badania dzięki którym mogą przypuszczać, że ktoś, lub coś - jakaś potężna siła - ingerowała w proces tworzenia Magicznej Bariery, przez co zwiększył się jej zasięg. Podobnie jak w Single Player, Magowie Wody opracowują śmiały plan zniszczenia bariery poprzez uwolnienie wielkiej ilości energii magicznej. Zbierają do tego celu ogromne ilości rudy usypywane na wielki kopiec, który zamierzają zdetonować.

Swoje podania możecie nadsyłać bezpośrednio do mnie do 15 stycznia, wybierzemy dwójkę magów, którzy zasilą szeregi Nowego Obozu.

Wysyłając podanie należy zamieścić tekst na temat badań, które mogli prowadzić Magowie Wody przed startem serwera, kreatywność gracza w tej dziedzinie również będzie miała wpływ na wynik rekrutacji Smile


[Obrazek: yNiJcQD.png]


  JESTEM TU NOWY
Napisane przez: pasiu454 - 07-01-2018 17:48 - Forum: Przywitaj się! - Odpowiedzi (4)

HEJKA


  Nabór!
Napisane przez: Lazar - 07-01-2018 14:07 - Forum: Stary Obóz - Odpowiedzi (12)

[Obrazek: kxvj2vR.png]


Ogłaszam nabór na wolne miejsca w ekipie startowej Starego Obozu. Każdy gracz może składać podania w tym temacie. Z podanek wybiorę osoby, które uzupełnią szeregi frakcji. Macie całkowitą dowolność wyboru kogo chcecie odgrywać w Starym Obozie. Jakie informacje należy zamieścić w podaniu?

  • Funkcja jaką gracz chce objąć.
  • Krótka historia postaci.
  • Pomysł na rozgrywkę i prowadzenie postaci.

Dodatkowo zachęcam do składania aplikacji na Projekty IC. Założyciele najlepszych z nich mogą liczyć na miejsce pośród czerwonych kubraków Starego Obozu.
Zachęcam również do pisania aplikacji na dzielnice - założyciele dzielnic wskakują na stanowiska Cieni Zarządców, równa się to sporemu payday za godzinę gry, co może znacząco ułatwić start! Wink


* * *

Podanka składamy do 15.01, wyniki ogłoszę tego samego dnia, bądź dzień później.

* * *