Myśliwy
#1
[Obrazek: swamp_by_bactaboy-d66sx7c.jpg]


Zgodnie ze wskazówkami opiekuna zbieracz szedł skrajem obozu, mijając nowicjuszy zajętych paleniem, modlitwą, paleniem, medytacją, paleniem oraz obijaniem się. Względny spokój jaki panował w tej części obozu mogło zakłócić jedynie cykanie świerszczy, zakrztuszenie się dymem bagiennego ziela przez niedoświadczonego palacza, czy dźwięk wbijającego się w mięso noża. Za tym właśnie ostatnim dźwiękiem, który zaburzał hermetyczne dla nowo przybyłych otoczenie, ów zbieracz podążył. Po pokonaniu kilkudziesięciu kroków dotarł do miejsca, do którego dotrzeć mu kazano - do chaty obozowego myśliwego. Niepewnie przekroczył jej próg. Na pierwszy rzut oka mnogość leżących, wiszących, bądź stojących przedmiotów oraz zwierzęcych trofeów mogła przytłaczać i sugerowałaby straszny bałagan. Jednakże właściciel odnajdywał się w tym nieładzie doskonale. Jahir odruchowo i bez patrzenia wyciągał rzeczy potrzebne mu do oprawienia upolowanego ścierwojada. Kilkoma wprawnymi ruchami udało mu się otworzyć brzuch tego zwierzęcia, wybrać jadalne organy, oddzielić je od reszty, nucąc przy tym wesołą piosenkę, którą zawsze podczas tego nieprzyjemnego aczkolwiek koniecznego zajęcia nuci. Po wykonanej pracy, wziął do ręki suchą szmatę, zamoczył ją w wiadrze z wodą, przemył dokładnie zakrwawioną (na szczęście nie swoją krwią) twarz oraz ręce aż po ramiona.
- Długo będziesz jeszcze tutaj stać jak kołek? - zapytał się zbieracza, który przez ani krótką chwilę nie myślał o tym by przerywać mu w pracy. Nie myślał również o tym, że myśliwy będąc pochłonięty swoją pracą oraz odwrócony do niego plecami zauważy jego przybycie.  
- Nie chciałem przeszkadzać...
- W czym masz mi niby przeszkadzać? To jest martwe zwierzę, a nie potrzebujący operacji pacjent. W tym przypadku precyzja i pełne skupienie raczej nie są wymagane. Chyba, że się mylę. Mylę się? 
- Chyba nie... Nie! Skądże! - podrapał się po głowie zakłopotany. Jahir spojrzał na niego z widocznym uśmiechem na twarzy.
- Haha, nie wiem dlaczego każdy nowy, którego do mnie wysyłają ma zawsze pełne gacie i boi się normalnie porozmawiać. Czy wyglądam Ci na Guru, do którego nie wolno Ci się odezwać? 
- Nie, raczej nie... To ty jesteś myśliwym tak?
- Na to wygląda... A w czym rzecz?
- Przysyła mnie opiekun Nathial. Mam Ci przekazać, że grupka krwiopijców kręci się niebezpiecznie blisko miejsca zbiorów i prosi Cię o pomoc w wybiciu ich.
- Masz może skręta? - zbieracz pokiwał twierdząco głową, wyjął z kieszeni swoją dzienną porcję bagiennego ziela i wręczył jej część myśliwemu. Razem wyszli z chaty na zewnątrz, Jahir odpalił ziele od paleniska znajdującego się w pobliżu, wziął trzy buchy i oddał resztę zbieraczowi. Chata łowcy położona była blisko wejścia na "dzikie bagna", a więc miejsca gdzie założone są plantacje ziela i gdzie grasują bestie wszelkiego rodzaju. 
- Nienawidzę tam chodzić. O wiele lepsza jest wyprawa do pobliskiego lasu. W lasach spędziłem połowę mojego życia, w lasach zawsze polowałem i w lasach nie spotkasz tych pieprzonych błotnych węży. Widziałeś już może błotnego węża podczas swojej roboty na plantacji?
- Nie, jeszcze nie.
- I życzę Ci byś nigdy ich nie zobaczył. Liczba pożartych zwłok, na które się napotykam podczas polowań na bagnie jest przerażająca. Skurczybyki potrafią całkowicie zanurzyć się na płytkiej wodzie i niezauważalnie się z niej wynurzyć tuż obok ofiary. Zanim nauczyłem się poprawnie poruszać po tych bagnach, musiałem wielokrotnie wyruszać tam z grupą strażników świątynnych. Nawet tak zabójcze cholery potrafi odstraszyć grupa uzbrojonych po zęby wojowników.
- Robota myśliwego nie jest zatem łatwa.
- Nie jest, w szczególności tutaj. W każdej chwili te wielkie skurwysyny mogą cię dopaść, jeśli choć na chwilę stracisz koncentrację. A próbować zawalczyć w pojedynkę z takim stworem to... Cóż, być może policzę takich wojowników na palcach jednej ręki, którzy wyjdą z tego starcia zwycięsko.
- A więc co mam przekazać Nathialowi?
- Powiedz mu, że się tym zajmę. Innego wyboru raczej nie mam.
OOC: Nie muszę chyba wyjaśniać czym się będę zajmował podczas rozgrywki na serwerze. Dodam, że śmierć każdego zabitego mobka (zakładając, że tak to będzie wyglądać na serwerze) będzie poprzedzona czasem mniej, czasem bardziej rozbudowaną akcją RP (dużo zależy od ilości osób biorących udział w polowaniu) Chciałbym jeszcze rozróżnić dwa typy polowań w jakich brałbym udział:
- Polowanie na niesilne potwory typu ścierwojad, kretoszczur, krwiopijca, wilk, które nie wymagają zbytniej kooperatywy (ale jej w żadnym wypadku nie wykluczają)
- Polowanie na silne potwory, które wymagać będą współpracy co najmniej grupy myśliwych 
 Chciałbym zachęcić nie tylko osoby należące do Bractwa (oczywiście te, które mają zamiar polować) ale również osoby z pozostałych obozów do wspólnych łowów. Zawsze będzie to fajnym urozmaiceniem i otwarciem się na osoby z zewnątrz. 
  Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości